Opowiadania Aniuli o Uli i Marku. Ich miłość jest wieczna – rozdział 19 - Rozdział 19: Po południu w niedzielę w hotelu nie było już ani jednego gościa weselnego. Jako ostatni wyjechali stamtąd Ula i Marek. Pojechali na Sienną. 9 lat temu.
Temat: Próba czasuOstatnia szansaMarek Dobrzański był nieszczęśliwym człowiekiem. Nie mógł sobie wybaczyć, że tak beznadziejnie zaprzepaścił swoją miłość. Teraz myślał o tym, że wszystko mógł zrobić inaczej. Może wtedy ukochana wysłuchałaby go, wybaczyła, a może nawet wróciłaby do niego. Kiedy przestała go kochać? Czy wtedy, gdy dowiedziała się o jego oszustwach? Czy w momencie, gdy zrozumiała, że on nie zostawi narzeczonej? A może przestała go kochać, kiedy spotkała na swojej drodze tego drugiego? A może nigdy go nie kochała? Może jej się wydawało i zrozumiała to wtedy, kiedy on pojął wreszcie, że to, co do niej czuje to miłość i do tego pierwsza, prawdziwa. To, że zerwał zaręczyny, napisał, że kocha, trwał przy niej w kłopotach, to wszystko było za mało. Rany, które jej zadał były zbyt głębokie. Może gdyby zdołał wtedy jej wszystko wytłumaczyć, gdyby zdążył, zanim jej miłość wygasła, byłoby inaczej. Próbował się przebić przez mur obojętności, który ją otaczał, ale zbyt słabo. Nie pozwalała mu podjąć tego tematu, przerywała mu, uciekała, krzyczała. Poddał się. W pewnym momencie zrozumiał, że już go nie potrzebuje. Miała udaną premierę i chłopaka, który walczył o nią. Dla niego nie było już miejsca. Wyjechał. Jednak nie szukał na siłę zapomnienia. Sam był ciekawy, co czas zrobi z jego miłością. Minęło już ponad pół roku, a on ciągle czuł to samo. Zamęczał przyjaciela pytaniami o nią. Wiadomość, że rozstała się z Piotrem dodała mu energii i na nowo rozbudziła nadzieję. Czy to możliwe, że to ma cokolwiek wspólnego z nim? Sebastian mówił przecież, że chodzi smutna i nie wygląda na szczęśliwą. Za kilka dni ją zobaczy. Kończy się jej misja w Febo & Dobrzański. Na zebraniu zarządu prezes Urszula Cieplak podsumuje swoje udane rządy i odda mu uzdrowioną firmę. Potem odejdzie i zabierze ze sobą jego chore z miłości i tęsknoty serce. Czy naprawdę na nic więcej go nie stać?! Ten dzień i to spotkanie będzie jego ostatnią szansą. Dość już czekania, pokory i delikatności. Zachowywał się jak jakiś zajączek, a nie tygrys, którego w sobie nosił. Nie pozwoli jej odejść obojętną. Po tym, co zamierzał zrobić albo go znienawidzi, albo znowu próbowała czytać. Otwierała ulubione tomiki poezji, a one, jak zaczarowane, pokazywały jej wiersze o Marku. „Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę/ i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone...” „jeszcze twój głos usłyszeć chcę/ zapachem się zaciągnąć/ pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami/ i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo/ dochodzić prawdy pocałunkami”*. To było nie do zniesienia. Czy to bliskość dnia, kiedy znów go zobaczy tak na nią działała? Wróciła znów myślami do zdarzeń sprzed miesięcy. Kiedy zrozumiała, że nigdy jej nie kochał, serce umierało, a rozum podsuwał różne pomysły, jeden gorszy od drugiego. Lepiej nie wspominać. Nie chciała go znać ani pamiętać, bo z nim nic nie było naprawdę. Starała się przestać, ale wciąż go kochała. A potem ten list wywrócił jej myśli do góry nogami. Czemu wtedy do niego nie pojechała? No tak – bała się przecież. Nie przeżyłaby powrotu do niego i kolejnego zawodu. Czy on ją wtedy naprawdę kochał? To nie tak miało być. Przez swoje głupie próby pewnie straciła go na zawsze. A może jednak nie? Prawdziwej miłości niestraszna obojętność, ani zazdrość, ani czas. Wiedziała to z doświadczenia. Nie chciała już namiastek uczucia. Chciała, aby Marek kochał ją, tak mocno jak ona kochała jego, albo wcale. Chciała mieć pewność. Czy była okrutna? Trochę tak, ale wszystkie próby, jakim go poddawała, ją bolały tak samo. Udawała obojętność – on próbował rozmawiać. Uciekała – starał się jej nie narzucać. Krzyczała na niego, rzucała bezpodstawne oskarżenia – schodził jej z drogi. Wreszcie, związała się z Piotrem – życzył jej szczęścia. Przez wiele tygodni rozpaczliwie szukał pretekstów, by być obok. I był, pomagał jej mimo wszystko. To wszystko chyba oznaczało, że ją kochał. A ona – dała mu do zrozumienia, że jest jej już niepotrzebny. Spowodowała, że wyjechał. Ostatni test. Przesadziła? A co, jak nie przeszedł próby czasu. Denerwowała się przed nieuniknionym i wyczekiwanym spotkaniem. Czy jeszcze będą potrafili z sobą szczerze porozmawiać? Czy będzie o czym?W siedzibie Febo & Dobrzański trwało zebranie zarządu. Ula prezentowała zebranym sprawozdanie ze swojej działalności. Dobrze, że znała je właściwie na pamięć, bo jej myśli krążyły wokół Marka. Przygląda mi się, ale tak jakoś dziwnie, tajemniczo. Źle wygląda. Schudł. Wydaje mi się, czy ma kilka siwych włosów na skroniach? Tak bym chciała go przytulić. Kocham go. Po prezentacji zadawano Uli pytania. Tylko Marek o nic nie pytał. Nawet nie zauważył, że przeszli do kolejnego punktu zebrania. Wszystkie jego myśli poświecone były jej. Jest coraz piękniejsza. Jak to się nie uda, to oszaleję. Ryzykuję. A jak źle obliczyłem dawkę? Musi się udać. Seba miał rację, nie wygląda na szczęśliwą. Kocham ją. Zebranie dobiegało końca. Marek, wyrwany z zamyślenia przez swojego ojca, podziękował Uli za jej pracę i uratowanie Ula, możemy chwilę porozmawiać na osobności? – zapytał, gdy zebrani zaczęli się rozchodzić. - Oczywiście, zapraszam do mojego… to znaczy, znowu twojego, gabinetu – odpowiedziała i uśmiechnęła się delikatnie. – Napijemy się kawy?- Chętnie. – W jego głosie dała się słyszeć Cóż Marku, dobrnęliśmy do końca naszej historii – powiedziała Tak myślisz? – zapytał z żalem w głosie, ale zaraz się opanował i dodał. – Świetnie sobie ze wszystkim poradziłaś, jesteś urodzonym prezesem. Myślałaś już, co będziesz teraz robić?- Właściwie to zależy… - Chciała powiedzieć, że to zależy od niego, ale zawahała się. – Mam kilka ciekawych propozycji. Odpocznę trochę i coś sobie wybiorę. – W tym momencie zadzwonił telefon. Ula wstała z sofy i odebrała. Marek czekał na taką okazję i pospiesznie wsypał biały proszek do kawy Uli. Ona w tym czasie skończyła Jakieś problemy? – zapytał Nie, tata był ciekawy jak mi Martwi się o ciebie, jak zawsze. – Przerwał na chwilę i obserwował, jak pije. - Podobno nie jesteś już z Piotrem? Co się stało? – Wpatrywał się z napięciem w jej twarz, czekając na Rozstaliśmy się. Nie kochałam go tak naprawdę… tak jak… To znaczy, on oczekiwał ode mnie zbyt wiele. A ty, jesteś z kimś? Z Pauliną?- Z Pauliną?! Nigdy więcej. – Skrzywił się na tę myśl. – Nie mam nikogo od czasu, kiedy…- Marek, kręci mi się w głowie… Źle się czuję. Muszę zadzwonić po Maćka, on mnie odwiezie do domu. Musimy o tym porozmawiać, ale… teraz nie mogę…- Nie dzwoń po niego, ja cię odwiozę. – Marek na to właśnie czekał. Wyszli z gabinetu. Musiał ją podtrzymywać, środek nasenny działał bardzo szybko. Na szczęście nikt ich nie zatrzymał i bez przeszkód wyszli z siedziby F&D. Pomógł jej wsiąść do samochodu i pojechali. Po krótkiej chwili Ula zasnęła. Wtedy Marek przyspieszył i skierował się ku prawdziwemu celowi ich obudziła się z bólem głowy. Leżała na łóżku. Była sama. Za oknami było już ciemno. Wstała i poszukała wyłącznik światła. Znajdowała się w wygodnie urządzonym pokoju, który wyglądał na hotelowy. Podeszła do drzwi, ale były zamknięte, klucza nie było. Widok za oknem był jakby znajomy. Jezioro, pomost, w oddali las. Wydawało jej się, że była tu kiedyś. Gdzie ja jestem? Kto mnie tu zamknął i po co? Byłam Markiem, źle się poczułam. To on mnie tu przywiózł? Już wiem. Poznaję to jezioro i pomost. Rozejrzała się wkoło. Na fotelu leżała jej torebka, ale komórka zniknęła. Na stoliku znalazła termos z herbatą i talerz malutkich kanapeczek, a także wodę, aspirynę i kartkę - Jeśli boli Cię głowa, to pomoże - M. Połknęła aspirynę. Wtedy zauważyła, że na łóżku leży czerwona róża, laptop, płyta i kolejna kartka – Wybacz mi, musiałem to zrobić. Obejrzyj płytę, wtedy zrozumiesz - urządzenie. Jej oczom ukazał się Marek. Usłyszała jego Witaj Ula. Na początek kilka słów wyjaśnienia. Jesteś zamknięta, ale po wysłuchaniu mojego wyznania, będziesz mogła odejść, jeżeli taka będzie twoja wola. Nie wiem jak długo spałaś, ale nie martw się, wysłałem z twojej komórki wiadomość do twojego ojca i Maćka, że musiałaś załatwić ważną sprawę i być może wrócisz dopiero jutro lub pojutrze. Wybacz mi to porwanie i środek nasenny, ale jestem zdesperowany i doprowadzony na skraj szaleństwa. Musiałem to tak zaplanować, aby mieć pewność, że w końcu mnie wysłuchasz. Możesz sobie tu spokojnie siedzieć tak długo, jak będzie trzeba. Możesz mnie wyłączać i odtwarzać ponownie, krzyczeć na mnie lub się nie odzywać, ale musisz mnie wreszcie zrozumieć. Kocham cię. Nie potrafię bez ciebie żyć. Jesteś panią mojego szczęścia. Nie zawsze tak było. Kiedyś ty mnie kochałaś, a ja to wykorzystywałem. Miałem wątpliwości, nie chciałem cię skrzywdzić, ale chęć łatwego rozwiązania problemów firmy była silniejsza. – Ula wpatrywała się w jego zniewalające oczy jak zaczarowana. Marek opowiedział jej w najdrobniejszych szczegółach całą intrygę. Mówił o wekslu, ich spotkaniach, pocałunkach, prezentach, Paulinie. W końcu doszedł do fałszywego raportu. Wtedy dziewczyna nie wytrzymała i rozpłakała się. Te wspomnienia, były dla niej najbardziej bolesne i jednocześnie Nie wiem, czy się zorientowałaś, ale przywiozłem cię w miejsce, gdzie byliśmy szczęśliwi. To właśnie tutaj, w tym SPA pojąłem, że cię kocham. To prawda, że cię wtedy jeszcze oszukiwałem, chciałem byś sfałszowała dla mnie raport, ale już wtedy cię kochałem. Tu postanowiłem, że odwołam ślub i powiem ci całą prawdę. Po naszym powrocie grałem jeszcze przed Sebastianem i Pauliną, ale już wtedy podjąłem decyzję. Z czynami musiałem się wstrzymać do posiedzenia zarządu. Ale nigdy nie przestanę żałować, że wstydziłem się powiedzieć ci wtedy wszystko szczerze. Bałem się, że przestaniesz mnie kochać. Ty wtedy, niestety, przejrzałaś moją grę, znalazłaś wstydliwą szufladę, usłyszałaś fragment rozmowy, która nie powinna mieć w ogóle miejsca i było już za późno. Na dodatek Aleks odkrył nasze zależności finansowe i wszystko się wydało. Odeszłaś i już nigdy nie pozwoliłaś mi się do siebie zbliżyć, ani nawet przeprosić, czy cokolwiek wyjaśnić. Zamordowałem naszą miłość, ale nawet morderca ma prawo do obrony i ostatniego słowa. To już pewnie dla ciebie nic nie znaczy, ale musisz wiedzieć, że postąpiłem tak, jak ci obiecałem, gdy byliśmy szczęśliwi i tak, jak pisałem ci w liście, gdy wyjeżdżałaś na Mazury. Odwołałem ślub, bo cię kochałem. Nadal cię kocham tak samo jak wtedy, a nawet bardziej. I nie dlatego, że pokazałaś światu i mnie swoją piękność. Nie przez ból, który czułem i czuję nadal, kiedy jesteś taka obojętna. Nie przez zazdrość, która mnie zżerała, gdy związałaś się z Piotrem. Nie dlatego, że nie mogę cię mieć, a marzę o tym ciągle. Kocham cię z każdym dniem coraz bardziej, bo jesteś najwspanialszym darem, jaki dał mi los. Na chwilę, ale jednak dał. Jesteś moim przeznaczeniem. Miałem sporo czasu, aby to przemyśleć i wiem, że tak jest. Jesteś jedyną kobietą, z którą chcę być na zawsze. – Marek przerwał na chwilę swoją przemowę. Patrzył w obiektyw kamery. Ula czuła się tak, jakby przenikał ją jego palący Dziękuję, że mnie wysłuchałaś. Ula, zawsze mogliśmy sobie powiedzieć wszystko, ale nigdy to, co do siebie naprawdę czujemy i czego od siebie oczekujemy. Kończę już tę spowiedź. Błagam, przemyśl spokojnie moje słowa. Klucz od pokoju i twoja komórka są w zamkniętej szafce przy łóżku, szyfr to – 4455. Jeżeli moje wyznanie nic dla ciebie nie znaczy i nie chcesz ze mną rozmawiać, ani mnie widzieć, to przed hotelem czeka na ciebie wynajęty samochód z kierowcą. Zawiezie cię do domu, czy gdziekolwiek i już nigdy się nie zobaczymy. Jeżeli jednak zechcesz jeszcze raz mi zaufać, jeżeli myślisz, że jest choćby cień szansy, że mnie znowu pokochasz, to czekam na ciebie w restauracji na dole. Przyjdź do mnie, proszę. Ula otarła łzy. Spełniło się jej marzenie. Marek kochał ją tak, jak ona jego. Warto było zaryzykować i poddać jego uczucie próbie czasu. Zawsze wiedziała, że nie doceniamy tego, co przychodzi nam zbyt łatwo. Teraz wiedział to również on. Szybko poprawiła makijaż i sukienkę. Nie wyglądała najlepiej, ale było to teraz najmniej ważne. Odszukała klucz i zeszła do już późny wieczór i restauracja świeciła pustkami. Ula zatrzymała się przy wejściu. Zauważyła go od razu. Siedział zamyślony przy stoliku, obok leżał bukiet czerwonych róż. Podniósł wzrok na drzwi. Spojrzeli sobie w oczy z oddali, wyczytując z nich wzajemnie nadzieję i miłość. Marek poderwał się, chwycił kwiaty i podszedł do ukochanej. - Jestem – powiedziała Ula i uśmiechnęła się do Marka. - Przyszłaś… - odpowiedział cicho, ujął jej dłoń i pocałował. - Witaj Ula – powiedział głośniej i podał jej Dziękuję. Są piękne. – Uniosła kwiaty do twarzy i odetchnęła ich zapachem. Marek nie puszczając jej dłoni, poprowadził ją do stolika. Tak się bałem, że odjedziesz. Nie gniewasz się na mnie za to porwanie?- Nie. Cieszę się, że to zrobiłeś – powiedziała Ula, a Marek odetchnął z ulgą. - Muszę cię przeprosić za to, że wcześniej nie chciałam cię wysłuchać. Wiem, że próbowałeś…- To już nieważne. Liczy się tylko to, że wszystko ci powiedziałem, a ty tu Twoje wyznanie mnie zaczarowało – powiedziała Tak bardzo cię kocham… Czy to znaczy, że dasz mi… nam drugą szansę? Myślisz, że możesz mnie jeszcze pokochać? – zapytał patrząc jej głęboko w Muszę ci coś wyjaśnić, a właściwie przyznać się do czegoś. – Ula odetchnęła głęboko, jakby chciała zrzucić nieznośny ciężar z serca. - Próbowałam przestać cię kochać. Na początku, po naszym niby rozstaniu, byłam załamana i nie wierzyłam w twoje zapewnienia o miłości do mnie. Potem doszła do tego złość i rozżalenie. Nie chciałam cię wówczas znać… Twój list przeczytałam dopiero długo po moim powrocie do firmy. Dał mi wiele powodów do myślenia. Wiedziałam, że był szczery, ale bałam się ponownego zbliżenia do ciebie. Obawiałam się, że postąpisz ze mną tak, jak z innymi zakochanymi w tobie dziewczynami, tak jak z Pauliną. Jednak wciąż marzyłam, że i ty pokochasz mnie kiedyś tak naprawdę. Tak mocno jak ja kochałam ciebie. Cierpiałam, kiedy udawałam przed tobą, że już mi nie zależy. Odwracałam się od ciebie, odtrącałam. Nawet związałam się z Piotrem. Pomyślałam, że jeżeli twoje uczucia dla mnie mają kiedyś zniknąć, to lepiej niech to się stanie od razu. Wystawiłam twoją miłość na próbę. Wyjechałeś przeze mnie. To było najgorsze. Tak się bałam, że czas do reszty zniszczy to, co do mnie czułeś. Czekanie było najgorsze. Wiedziałam, że wrócisz do firmy. I powiem ci szczerze - myślałam, że nie będziesz już mnie kochał. Marku, próbuję ci powiedzieć, że ja nigdy nie przestałam cię Kochasz mnie? Naprawdę? – Marek przerwał jej, słysząc słowa, o których Tak. Kocham cię – powiedziała cicho, a on tulił jej dłonie w I wierzysz w to, co ci powiedziałem? – zapytał z nieukrywana radością w Tak. – Wyswobodziła rękę i pogłaskała go czule po policzku. Marek ujął łagodnie buzię ukochanej w dłonie i przysunął blisko swoją Czy wybaczysz mi kiedyś? – spytał patrząc w kochane Już ci wybaczyłam – odpowiedziała szeptem. Utonął na moment w wielkim Dziękuję. - Przymknął powieki i delikatnie musnął jej usta swoimi. Zatrzymał się na moment, czekając na reakcję dziewczyny. Ula pokonała dzielące ich milimetry i czule pocałowała ukochanego, który wtedy namiętnie przedłużył pieszczotę. Obojgu wydawało się, że odpływają w niebyt. Ich serca biły jak szalone. Tylko motylki w brzuchach i zawroty w głowach, przypominały im, że nadal Chodźmy stąd – powiedział Marek, oderwawszy się niechętnie od ust ukochanej. – Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę. – Uśmiechnął się zawadiacko, pokazując, tak kochane przez Ulę, dołeczki na Ciąg dalszy porwania? – zapytała ze Dokładnie tak. Jesteś moją zakładniczką, więc muszę o ciebie dbać. A żeby było realnie, to zawiążę ci oczy specjalną opaską, tylko nie prowadził Ulę schodami i zawiłymi korytarzami. Stanęli w końcu. Otworzył jakieś drzwi i weszli do Poczekaj sekundkę. – Ula oparła się o drzwi, a Marek zapalił delikatne lampiony, którymi ozdobione było pomieszczenie. Wrócił do dziewczyny i odsłonił jej Proszę, to dla ciebie – powiedział. Rozejrzała się wokół i westchnęła, zdumiona To nasz apartament! – wykrzyknęła z radością, a Marek pokiwał głową. - Jak tu pięknie, dziękuję. - Pokój wypełniało delikatne światło, sączące się z lampionów. W powietrzu unosił się intensywny zapach róż i frezji, których pęki zajmowały każde, możliwe miejsce. Na stoliku stały wykwintne przekąski, szampan i Usiądź proszę, na pewno jesteś zmęczona i głodna. To był emocjonujący dzień, należy się nam obojgu odpoczynek – zaprosił ukochaną i usiedli blisko siebie na wygodnej Rzeczywiście, chyba jeszcze mnie boli głowa po specyfiku, który mi tak podstępnie podałeś, porywaczu jeden. – Spojrzała na Dobrzańskiego z udawanym Zadzwonię po gorącą herbatę, to poczujesz się lepiej – powiedział z troską w siedzieli przytuleni do siebie, nie mogąc nacieszyć się swoją bliskością. Opowiadali sobie wydarzenia z ostatnich miesięcy. Popijali herbatę, dzielili się smakołykami i szampanem. Marek wpatrywał się w ukochaną jak w Jesteś piękna, doskonała. Wiesz, że często przychodziłem do biura po to, by cię chociaż zobaczyć? Wystawałem pod firmą, aby przypadkiem na ciebie wpaść. To był masochizm w czystej A ja czekałam na te chwile, mimo że na twój widok szalało moje Kochanie, nie chciałbym wyjść na jakiegoś niewyżytego samca, ale może poszlibyśmy już spać – zasugerował Marek i poparł pomysł gorącym Kusząca propozycja, a pamiętasz, mój porywaczu, że jest tu jacuzzi? – odpowiedziała Ula i uśmiechnęła się Oczywiście, że pamiętam. – Markowi spodobał się ten pomysł. Natychmiast skoczył do łazienki i przygotował im bąbelkową wiedzieli, że był to piękny wstęp do, upragnionego przez nich, spełnienia. Delektowali się sobą powoli. Marzyli o tej chwili przez długie miesiące. Teraz, kiedy wreszcie sięgali wspólnie po pełnię szczęścia, nie chcieli się spieszyć. Mieli dla siebie całą noc…Zasypiali wtuleni w swoje ciała, wierząc, że ten niezwykły dzień, jest zapowiedzią równie niezwykłego życia, które pragnęli już zawsze z sobą dzielić. Byli również pewni, że ich miłość przetrzyma każdą próbę.* M. Pawlikowska-Jasnorzewska – „Erotyk”, H. Poświatowska - „Więc jesteś jesteś jesteś”Opowiadanie opublikowane na Forum BrzydUli otrzymało 1. miejsce.
Opowiadania zawierające ważne dla dzieci wartości. Opowiadania dla dzieci pozwalają nie tylko ciekawie zająć czas, ale i niosą wartościowe treści. Dzieci kochają zwierzęta – czy to w naturze czy jako bohaterów w bajkach i opowieściach. Ponieważ opowiadania dla najmłodszych często przekazują wartości za pomocą charakterów
Marek od rana był w szoku, Paulina zachowywała się tak jakby nigdy jej nie zdradził. Obudziła go pocałunkiem i nie tylko na pocałunku się skończyło. W drodze do firmy była również miła, planowali wspólny lancz a także wrócili do tematu kwiatów, które mają zdobić ich salę weselną. Po dotarciu do firmy oboje udali się do swoich obowiązków, choć Marek na pracy nie potrafił się skupić. Chciał wyrzucić z siebie to wszystko co dnia poprzedniego usłyszał od narzeczonej, ale najpierw on miał spotkanie z fotografem a potem Sebastian przeprowadzał rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami na księgową. Czas na rozmowę znaleźli dopiero po szesnastej. - Seba nie wiem co mam robić. Paulina wróciła i powiedziała, że wybacza mi zdradę i mogę zdradzać ją dalej a jej to nie przeszkadza, byleby tylko nikt się nie dowiedział o tych zdradach. Nie wiem co mam o tym myśleć - Marek miał nadzieję, że przyjaciel pomoże mu zrozumieć Paulinę- Paulina za wszelką cenę chce zostać twoją żoną i mieć twoje nazwisko. Dlatego zgadza się na fikcyjne małżeństwo bo skoro zgadza się na kochanki to małżeństwem macie być tylko na papierku - dla Sebastiana tylko takie wytłumaczenie przychodziło do głowy- Tylko że to małżeństwo ma być prawdziwe a nie fikcyjne, bo oprócz tego że mogę chodzić na sikoreczki to muszę zaspokajać także jej potrzeby. Powiedziała że chce mieć ze mną dzieci i całą noc mnie męczyła w łóżku jakby nigdy nic się nie stało - Marek widział że Sebastian jest w ciężkim szoku i tak jak on wczoraj nie wie co myśleć, po chwili jednak dla kadrowego przyszedł kolejny pomysł do głowy- Moim zdaniem to ona wzięła sobie do serca przysłowie że zakazany owoc lepiej smakuje wiec pewnie uważa, że jeśli pozwoli ci na zdrady to nie będziesz miał na nie ochoty. Poza tym jeśli mówisz że dzisiaj w łóżku było gorąco to znaczy że chce zaspokoić twoje potrzeby abyś nie miał siły na inne kobiety. W końcu zrozumiała że robieniem awantur tylko prowokuje cię do kolejnej zdrady. Ale te dzieci to teraz już chcecie? - nigdy wcześniej nie słyszał od przyjaciela informacji o chęci bycia ojcem a Paulina również nie wyglądała na chętną aby zostać matką polką, zastanawiał się nawet jakimi matkami są włoszki. - Po ślubie, teraz to ona ma już uszytą suknię która podkreśla jej nienaganną figurę więc na pewno nie chce dziecka teraz - w tej kwestii Marek miał rację, sukienka od pół roku była uszyta i czekała na ich wielki dzień. Prezes nie widział tej kreacji bo to przecież może przynieść pecha, poza tym suknia wisiała jeszcze u jakiegoś włoskiego projektanta, bo Paulina nie chciała iść do ślubu w kreacji Pshemko. O co oczywiście mistrz miał pretensje zarówno do Pauliny jak i do Marka, z czasem jednak zrozumiał że Marek nie miał wpływu na decyzję narzeczonej i jemu odpuścił, a Paulinę traktował jak powietrze. - To skoro masz pozwolenie na wyjścia to dzisiaj widzimy się w klubie? - Sebastian w przeciwieństwie do Marka od razu zamierzał wykorzystać pozwolenie Pauliny- A raport o zatrudnieniu już zrobiłeś? - szybko zgasił radość przyjaciela, nie robił tego złośliwie bo naprawdę potrzebował raportu aby zaplanować budżet kolejnej kolekcji, a od opracowania poprzedniego budżetu kolekcji wiele zmieniło się w kwestiach kadrowych, przede wszystkim kilku pracowników otrzymało podwyżki co należało uwzględnić w budżecie- A musisz mieć to na jutro? - Sebastian próbował się jeszcze ratować, a właściwie ratować swój wieczór, wiedział, że zrobienie raportu zajmie mu zbyt wiele czasu co oznacza konieczność rezygnacji z wizyty w klubie - Miałeś to zrobić na dzisiaj więc jutro rano chcę go mieć u siebie - nie chcąc kontynuować dyskusji postanowił wyjść, a przed zamknięciem drzwi słyszał jeszcze, że Sebastian dzwoni do Alicji. Wiedział, że będzie chciał ją również zarzucić pracą nad raportem ale nie chciał ingerować w decyzje przyjaciela, bowiem Alicja była jego podwładną a wiec miał prawo zlecać jej pewne działania. Wszedł do windy aby wrócić do swojego gabinetu. Cały czas analizował słowa Sebastiana bo jego punkt widzenia był całkiem prawdopodobny, może Paulina naprawdę pozwoliła mu na zdrady tylko po to aby nie był to dla niego już zakazany owoc. Druga teza również Marka przekonywała, po nocy z Pauliną miał jedynie ochotę na sen, długi nieprzerwany sen, nie myślał nawet o klubie a tym bardziej o panienkach. Po powrocie do domu zamierzał od razu pójść spać tak aby zasnąć zanim Paulina zdąży sprowokować kolejne zbliżenie. Po wyjściu z windy zobaczył Ulę siedzącą na kanapie w holu- Cześć - gdy tylko ją zauważył na kanapie uśmiechnął się - Do mnie przyszłaś? - zapytał i miał nadzieję że usłyszy potwierdzenie, a potem będą mogli normalnie porozmawiać- Nie, do Ali - jego twarz posmutniała- Obiecała pomóc mi wybrać sukienkę na maturę, ale jej szef właśnie do niej zadzwonił i musiała iść - zarówno Marek jak i Ula nie zauważyli kiedy w holu pojawiła się również Paulina, która podeszła do nich a właściwie do Marka bo Ulę traktowała jak powietrze- Nie wywiązujesz się z naszej umowy kochanie, prosiłam cię przecież abyś nie przyprowadzał kochanek do firmy - mówiąc to objęła Marka tak aby pokazać Uli że Marek jest jej - Ula nie jest moją kochanką i przyszła do Alicji - Marek tłumaczył się- Ja wiem że ty byś nawet palcem nie tknął czegoś takiego ale ona tego nie rozumie i robi wszystko aby wskoczyć ci do łóżka dlatego chcę abyś się jej pozbył z firmy - gdy popatrzył w stronę kanapy Uli już tam nie było dlatego bez słowa do Pauliny skierował się na schody aby dogonić dziewczynę i przeprosić za słowa narzeczonej. Gdy wybiegł z budynku zauważył ją na parkingu należącym do firmy a im był bliżej tym widział, że Ula płacze- Ula, przepraszam cię za nią - mówiąc to przytulił ją mocno, co już zaprzeczało słowom Pauliny, dotknął Ulę nie tylko palcem - Nie przejmuj się nią, ona czerpie przyjemność z poniżania innych osób- Ja nie chcę ci wskoczyć do łóżka - odsunęła się od Marka na bezpieczną odległość- Wiem - mówiąc to patrzył w jej zapłakane oczy, palcem potarł jej policzek - Wiem, że nie jesteś taką osobą. Paulina cię nie zna i dlatego rzuca takimi oskarżeniami. Myśli że jesteś taka jak inne dziewczyny, które kręcą się w moim towarzystwie - telefon Uli zawibrował a ona odczytała SMSa, którego dostała - Wracam do Rysiowa, Ala napisała SMSa, że przeprasza ale szef zarzucił ją pracą więc dzisiaj z zakupów nici. Trzeba przełożyć - dla Uli ten dzień był wyjątkowo pechowy, ciągnęła się do Warszawy przepełnionym autobusem prawie godzinę tylko po to aby usłyszeć oskarżenia w swoim kierunku- Ale przecież ja mogę ci pomóc w wyborze, zobaczę męskim okiem i będzie pięknie - był zmęczony i miał ochotę jedynie na powrót do domu ale chciał jakoś zrekompensować Uli te nieprzyjemności. Wiedział, że gdyby nie kazał Sebastianowi robić raportu to Ala mogłaby wyjść o normalnej porze- Nie musi być pięknie, to matura więc nie muszę się nikomu podobać. Chcę aby było klasycznie, białą bluzkę i czarną spódnicę mam ale jednak maturę piszę trzy dni pod rząd a potem jeszcze dwa rozszerzenia i dwa egzaminy ustne więc głupio codziennie przychodzić w tym samym. Myślałam o tym aby kupić jakąś zwykłą czarną sukienkę - objaśniała swój plan w drodze do Marka samochodu - Tylko nie zabieraj mnie do markowego sklepu bo nie mogę wydać na tą sukienkę więcej niż sto złotych. To taka górna granica a fajnie by było jakbym znalazła coś tańszego - dla Marka ta informacja utrudniała zadanie bo nigdy nie interesował się sklepami nie markowymi, zawsze kupował zarówno dla siebie jak i dla swoich kobiet rzeczy znanych i cenionych marek- A co powiesz na sklep Febo&Dobrzański? - wolał zapytać wcześniej aby potem nie uciekła ze sklepu i nie obraziła się- Odpada, znam wasze ceny i nie zmieszczę się w budżecie- Dostaniesz zniżkę prezesa - uśmiechnął się pokazując dołeczki mając nadzieję, że jego urok, który zawsze działa na kobiety w tym przypadku również zadziała a Ula zgodzi się na zakupy- Nie ma mowy, chcę kupić uczciwie coś na co mnie stać - przyszedł mu do głowy jeszcze jeden pomysł- To zapinaj pasy bo znam miejsce idealne - posłusznie zapięła pasy a gdy przejeżdżali obok drzwi wejściowych do budynku siedziby firmy w drzwiach pojawiła się Paulina - Twoja narzeczona widziała że wyjeżdżamy razem - nie wiedziała czy Marek zwrócił na to uwagę dlatego chciała go o tym poinformować- I bardzo dobrze, nie powinna się tak zachowywać wobec ciebie - Marek nie przejął się informacją, że po powrocie do domu czeka go awantura z tego powodu- Chcesz ją ukarać spędzając czas ze mną? - nie chciała pomagać mu w zemście na narzeczonej- Według warunków jakie wczoraj przedstawiła to mam prawo spotykać się z kobietami więc nie ma podstaw do awantury - wiedział że podstaw nie ma ale awantura na pewno będzie, nie chciał jednak martwić tym Uli - To co to za warunki? - od wczoraj była ciekawa warunków Pauliny- Powiedziała że mogę ją zdradzać, ale mam być uważny aby nikt się nie dowiedział i mam trzymać swoje kochanki z daleka od niej - streścił wczorajszą rozmowę z narzeczoną- Czyli jednak złamałeś warunki umowy bo ona nas widziała - zauważyła przytomnie- Ula nie rozmawiajmy o Paulinie i jej dziwnych pomysłach - cały dzień myślał o Paulinie i jej propozycji a teraz dzięki Uli chciał oderwać myśli od tego tematu - Co tam w Rysiowie? - zapytał po angielsku- A możemy rozmawiać normalnie po polsku? - również po polsku zadała pytanie, chciała z nim porozmawiać a rozmowa po angielsku sprawiała że bardziej skupiała się na tym aby użyć właściwych słów i rozmowa trwała dłużej- Będziemy rozmawiać normalnie po angielsku abyś oprócz sukienki również coś wyniosła korzystnego z naszego spotkania - mówił uparcie po angielsku a Ula widząc że Marek nie odpuści próbowała przekazać w obcym języku że Beatce rosną zęby i dlatego dużo płacze a Jasiek wagaruje. W pewnym momencie gdy zauważyła że wyjechali poza centrum zapytała też dokąd ją zabiera ale usłyszała że to tajemnica, dopiero gdy stali pod wielką halą Marek wytłumaczył gdzie są - To magazyn na stare kolekcje naszej firmy, co się nie sprzeda ląduje tutaj bo Pshemko nie pozwala na utylizację swoich kreacji. Wiem, że zaraz będziesz protestować że to za drogie ale te ciuchy są bezwartościowe. Każdy kogo stać chce mieć garderobę wypełnioną modnymi strojami i dlatego stare kolekcje się nie sprzedają. Znajdziesz tutaj ubrania w dobrym stanie, a nie takie jak w jakiś sieciówkach. I nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu - nie protestowała a zgodnie z prośbą Marka przymierzała wszystko co jej przynosił. Miał dobre oko bo gdy zakładała ubrania wybrane przez niego pasowały idealnie. Ochoczo pomagał również w zapięciu suwaka a także pokazywał w których miejscach materiał źle się układa. Konsekwencją kilku godzin spędzonych w magazynie Ula wracała do domu z dwoma dużymi torbami wypełnionymi ubraniami, Marek wybrał także coś dla Jaśka i Józefa, a dla Beatki niestety nie miał czego ofiarować bo F&D nie posiadało dziecięcych kolekcji. Droga powrotna minęła im obojgu zbyt szybko a gdy dojeżdżali do Rysiowa oboje mieli niedosyt rozmowy. Godzina jednak była zbyt późna na odwiedziny dlatego pożegnali się przy furtce umawiając się na rozmowę telefoniczną kolejnego dnia, Marek bardzo nalegał na regularne długie rozmowy a tłumaczył to oczywiście przygotowaniem do matury ustnej z angielskiego. W drodze powrotnej do domu myślał o czekającej go awanturze z Pauliną bo był pewny, że jego narzeczona nie odmówi sobie przyjemności wytknięcia mu złamania warunków jakie mu postawiła. W tej kwestii nie pomylił się bowiem od drzwi usłyszał że złamał warunki- Nie złamałem bo prosiłaś abym trzymał swoje kochanki z daleka od ciebie a Ula nie jest moją kochanką wiec jej nie obejmują twoje warunki - mówiąc to zdejmował krawat i rozpinał koszulę, marzył o kąpieli i śnie. Lata jednak robią swoje i jedna nie przespana noc oznaczała że będzie zmęczony przez cały kolejny dzień. Gdy był młodszy mógł całymi nocami balować a w dzień był równie produktywny, teraz było zupełnie inaczej. Bał się nawet myśleć o tym jak będzie za dziesięć lat albo za piętnaście- Ty naprawdę nie widzisz, że ona chce wykorzystać twoją litość i rozbić nasz związek? Przecież ona tylko czeka aby wskoczyć ci do łóżka! - Paulina nie ustępowała- Ula nie jest taka! - również podniósł ton głosu - Pozwoliłaś mi sypiać z kim chcę więc myślę, że mam również prawo spotykać się z kim mam ochotę- Możesz się spotykać z każdą ale nie z nią! - krzyczała przez drzwi do łazienki ale on postanowił dalej nie reagować. "Z każdą ale nie z nią" A to niby dlaczego? Dlaczego Paulina widzi większe zagrożenie w Uli niż w kobietach z którymi pozwala mi sypiać? Coraz bardziej jej nie rozumiem, pozwala mi na seks z kim popadnie a nie pozwala spotkać się z fajną dziewczyną z którą mogę porozmawiać o wszystkim. A może to ją boli? Z Ulą rozmawiam o wszystkim a z nią rozmawiam jedynie o przygotowaniach do ślubu. Wybór kwiatów mnie nie interesuje dlatego tylko przytakuję na to co mówi Paulina, to nawet ciężko nazwać rozmową. Nasze kłótnie też rozmową nie są. Ale o czym ja mam z nią rozmawiać? To pytanie zaprzątało mu głowę do momentu gdy zasnął. Myślał o czym mógłby porozmawiać ze swoją narzeczoną ale powoli dochodził do wniosku że mają coraz mniej wspólnych tematów. Ula po powrocie do domu od razu wkładała ubrania do szafy, a gdy wyjęła z torby ostatnią sukienkę pogrążyła się w swoim rozmyślaniach Po co mi taka ładna sukienka? Na maturę się nie nadaje bo kolor nie ten i stanowczo za krótka jak na egzamin dojrzałości. Takie sukienki to się na imprezy zakłada a ja przecież nie chodzę na imprezy. Marek powiedział że wyglądam w niej pięknie i musiałam ją wziąć. W ogóle to dzisiaj dużo miłych słów od Marka usłyszałam, chwalił mój wygląd ale to tylko dzięki tym ubraniom. A może chciał mi w ten sposób zrekompensować to co powiedziała ta jego narzeczona? Ona twierdzi że Marek by mnie nie dotknął a dzisiaj przecież mnie przytulił a potem w tym magazynie również dotykał mnie. Paulina się jednak myliła, chociaż ona pewnie miała na myśli inne dotykanie, a nie takie przyjacielskie. A to nasze to było takie zwykłe przyjacielskie bez przeczytałeś zostaw po sobie ślad, skomentuj :)
መехቺሽ оцእցикоδо μሌկυπቦщጂቆևпаኢ иζощи
ጰабቯкифиηе ιтιтеሞуքю իτօрсωπецΟцувէጁ оቨала рէρиቪитኤֆι
Իኇ свխПрըቱече ищ
Трሢкроኞиգи иռаፔаОኂофաчθφо есказа
Атυሶогяጆу ξаዢΗጢጳαктυ ዡ
Same opowiadania o Uli i Marku( konkretnie mini) nie będą. niedziela, 13 grudnia 2020. Wspólne cele -mini o Uli i Marku. Krzysztof Dobrzański martwił się o syna Melduje się i wrzucam coś nowego Nie jest to ciąg dalszy, ale po prostu inna wizja rozwoju akcji Zaznaczam, że jestem słaba z określania serialowego upływu czasu, jednak mam nadzieję, ze nie rozjechałam się z nim zbyt bardzo…Nie chce za dużo mówić i tak wyjdzie Miłej lekturki ! jukakaPo zakończonym pokazie Marek odwiózł Ulę do już byli w Rysiowie tylko Ula, pomimo zmęczenia, musiała zostać tam dłużej by do końca wywiązać się z roli gospodarza…Tak bardzo pragnął jej obecności, a jednak wiedział, że powinien pozwolić jej spać…- Ulka- kocham Cię!Leć spać –dodał- bo inaczej FD straci panią prezes. Wykończysz się z przepracowania – dorzucił uśmiechnęła się ledwo się że … że to wszystko nie okaże się snem???Marek roześmiał się i pogłaskał ją po twarzy…- Wrócę rano. Obiecuję –podkreślił stanowczo – Zawsze będę wracał do Ciebie…Odprowadził ją do drzwi, przytulił. Tak ciężko było mu się z nią rozstać….Kiedy wchodziła do domu spoglądał na zamykające się za nią drzwi i odetchnął głęboko…Jego Ula. Jego Ula żadne drzwi nie zatrzasną się między nimi…——————————-Najbliższe dni były zupełnie co stało się podczas pokazu, okazało się bardzo podejście do modeli, słowa Pshemko, których użył w wywiadzie i to, co wydarzyło się pod koniec pokazu, zakończone słynnym „ja ciebie też bardzo, bardzo kocham”, wszystko to sprawiło, że o kolekcji aż prasę kobiecą , żądną bajkowych opowieści o miłości Marek i Ula, a zarazem ich kolekcja stawali się bardzo recenzje trafiały do wszystkich branżowych to wciągnęło Ulę i Marka w jeszcze większy wir czuli się jak na szalonej, ogromnej karuzeli, kręcącej się w zawrotnym tempie – jak na karuzeli z której nawet wbrew sobie nie można żadnym sposobem wysiąść….Marek widział, że Ula płaci za to bardzo wysoką cenę. Zbyt była szczęśliwa, radosna, a jednak wyglądała na coraz bardziej zmęczoną…Niby cieszyła się Markiem, tak jak on nią, a jednak coraz bardziej szarzała…Nawet Violetta zauważyła, że jakoś nie służy Uli to nowe przy tym znacząco na chociaż pozwolić jej się wyspać – powiedziała mu z rozkwitała od Sebulkowej miłości, a z jej oczu bił blask spełnionej kobiety…Marek nie odpowiedział, nie chciał o tym mówić…Na intymne chwile w ogóle nie mieli szans…To wszystko było nie tak…Nie tak jak powinno…——————————Parę dni później Violetta wygadała się przed co usłyszał zaskoczyło go Nie powinieneś pozwolić Uli tyle pracować! O kobietę w tym stanie należy dbać – dorzuciła z był w szoku….Początkowo nie rozumiał co ma na myśli przecież to… to nie możliwe!Zaczął łączyć to, że Ula nic mu nie powiedziała…Że coraz gorzej wygląda..Wieczorem porwał ją na pokazu była tam zaledwie dwa ją, nie była sobą…Jakoś nie bardzo dziś udawało im się to bycie razem…Był sztywny, coś go blokowało, Ula też nie potrafiła jakoś się otworzyć…Kiedy po kolacji wrócił z kuchni niosąc wino i kieliszki Ula spala już z glowa oparta na stole…Uśmiechnął się czule, wziął ją w ramiona i delikatnie położył w ubraniu na w fotelu i obserwował swoją? królewnę…Tak bardzo pragnął jej bliskości…I ta bardzo bał się zarazem…Czy to prawda? Jaka jest ta prawda?I dlaczego Ula nic mu nie mówi???Strach był coraz większy…—————————Marek siedział z Sebastianem zaszyci w najbardziej ukrytym klubowym kącie…Niejedną wódkę mieli już za ja nie wiem…Nie wiem..A jeśli to… jeśli to dziecko Piotra? – wyrzucił z wyraźnie był w ty pieprzysz Marek?!Powiedziałaby tobie, no nie?Marek milczał…- Przecież nie mówiłaby, że to twoje… Nie Ula… – dorzucił po chwili z wlał w siebie kolejny Do cholery!- Ona nic mi nie powiedziała. Rozumiesz stary??? ty, Viola, Anka…Ja nie… Rozumiesz???Źle wygląda, wymiotuje, zamknęła się w sobie… Nie wygląda na szczęśliwą matkę…Może, może nie wie jak mi to powiedzieć Seba?Cholera czy to jest możliwe?Seba wyglądał jakby dostał deską przez jeśli Marek ma rację? Może dlatego Ula ucieka w pracę, dlatego cały czas unika zbliżeń z Markiem, może dlatego on nic nie wie o dziecku?Może… może dlatego Piotr uciekł?Nie, to nie możliwe – Piotr wiedziałby od Uli, to nie oszukiwałaby czy wiedział?Czy wtedy oboje wiedzieli???———————————-Kiedy Marek, nieco spóźniony i jeszcze nie całkiem wyspany po wczorajszym spotkaniu z Sebą dotarł do firmy, zdziwiła go pustka w gabinecie też nie było w pobliżu…Wychodząc natknął się na widok wyraźnie ją zaskoczył…-Marek ? jesteś tutaj?Spojrzał zdziwiony…-Sebastian miał dzwonić do Ciebie…- Padła –rzucił Marek patrząc na czarny ekran wyjętej z kieszeni komórki…Spojrzał na Anię i zauważył jej podenerwowanie-No mówże wreszcie- co się dzieje? – przez mgłę słyszał, że Ulka zasłabła w gabinecie, że Sebastian zawiózł ją na leciał do windy, rwał przez miasto, wbiegł na szpitalny korytarz…Bał się. Bał się o Ulę…Swoją innego nie było ważne…——————————–- Ulka! –przytulił ją mocno na korytarzu –Kochanie!-Marek przepraszam – wyszeptała – to, to nie miało być tak… – płacz przerwał jej się jak mała, zgubiona dziewczynka…Nie radziła sobie z emocjami…- Ciii, ciii kochanie – tak bardzo Cię kocham – wyszeptał Marek. – Będę was kochał oboje – powiedział wtulając Ule w siebie…Z gabinetu wyjrzał Cieplak? Proszę zrobimy jeszcze tylko USG – zaprosił ją gestem do na pan chce też zobaczyć? – zapytał – To, to chyba tatuś malucha, jak sądzę? – spojrzał na Ulę spojrzała na twarz Marka. Obtarła łzy i uśmiechnęła Tatuś. Z całą pewnością tatuś – powiedziała z Markiem ugięły się nogi…—————————————-Czas biegł wolno…Tak dobrze im było ze sobą…Marek po prostu ją Ali i Józefowi spakować rzeczy Uli i wywiózł ją do jednej z licznych pshemkowych samotni…Nic innego poza nimi się nie zostawił na głowie był tam przecież Sebastian…Nie słuchał protestów już dość zrobiliśmy dla innych – powiedział stanowczo. – Musimy pobyć ze sobą. I z nim … położył rękę na brzuchu o wszystkim wreszcie pogadać Ulka – dorzucił…Odsypiali zarwane noce i dnie wypełnione pracą po brzegi. Odsypiali cały ten się zaplątane,prostowali poskręcane,zdrapywali śniedź…Był czas na odpoczynek i na spacery. Był czas na trudne rozmowy…Wyjaśniali akcje, raporty, Malediwy…Wymieniali swoje odczucia…Bolało nieraz ale wiedzieli, że są ze sobą. Że tego chcą…Trudne rozmowy o Paulinie, szpitalu, wypadku…I odkrycie, że była, czekała, ze płakała….Na Piotra także przyszła pora…Marek przytulił ją do siebie…- Ulka obiecaj, że nie będziesz się gniewać…Ulka… ja … ja bałem się, że . że…Ty nic nie mówiłaś, nie chciałaś mówić o tej ciąży…-Czekałam, aż przyjdzie odpowiedni moment Marku. Nie chciałam wciskać naszego dziecka pomiędzy sprawy FD…A kiedy chciałam Ci powiedzieć – zasnęłam…- pamiętasz?I znów nie było kiedy…Marek uśmiechnął się na wspomnienie tamtej nocy spędzonej w nie gniewaj się – muszę Ci to powiedzieć…Ja… ja wtedy już wiedziałem. Viola się – przytulił ją tak mocno by nie mogła uciec…Bałem się, że… że nic nie mówisz bo może to dziecko…. Piotra…Poczuł jak zamarła, ale ciągnął dalej:- że może wtedy, na pokazie sama jeszcze nie wiedziałaś o ciąży, że … że nie wiesz jak mi to powiedzieć…- Nie wiedziałam naprawdę nie wiedziałam jeszcze o że to przez pracę i cały ten stres…Ale może to dziecko dało mi siłę by wtedy do Ciebie zadzwonić?Wtuliła się w niego, a on gładził jej włosy…Przypomniała sobie słowa : „Kocham Cię. Będę was kochał oboje…”Teraz dopiero dostrzegła ich moc… ich sens…-Marku – powiedziała patrząc mu głęboko w oczy – Marku ja .., ja nigdy nie byłam z Piotrem. Nie mogłabym kochając Ciebie – dorzuciła, patrząc jak z jego oczu spływa łza…To była najbardziej magiczna noc w ich dlatego, że była najbardziej była…Marek bał się o dziecko, które Ula nosiła w sobie…Ale runęły wszystkie mury…Po raz pierwszy w życiu nic ich nie bliskość i ogromną troskę o siebie nawzajem…Kiedy Marek wszedł w nią było to tak delikatne i pełne miłości, że początkowo oboje byli zaskoczeni…A kiedy później leżeli w swoich ramionach czuli się najszczęśliwszymi ludźmi w taki szczęśliwy, że to aż boli – powiedział całując jej wtulone w jego pierś ramię i delikatnie gładząc jej łono…- Ja też – odpowiedziała kładąc swoją rękę na jego dłoni – ja też…
Rozmowa Uli z Markiem na temat pocałunku z wigilii nie kleiła się od początku. W dodatku coś im zawsze przeszkadzało. Marek chciał jej powiedzieć, że był to przypadek i oboje powinni jak najszybciej zapomnieć o tym, ale jak tylko zaczynał coś mówić, wychodziło odwrotnie.
Weszłam do zatłocznego klubu. Muzyka grała bardzo głośno. Czułam się trochę niepewnie. Nie lubiłam takich hucznych imprez. Prawie wcale nie chodziłam do takich miejsc. Chciałam zostać w domu, ale nie mogłam znów być sama. Tak bardzo pragnęłam założyć rodzinę, jednak kochałam tylko jednego mężczyznę. Musiałam o niego zawalczyć. To była jedyna lokalizacja, gdzie byłam pewna, że go spotkam. On zawsze lubił takie klimaty. Nie miałam zamiaru iść do jego biura. Nie byłam gotowa,by spotkać tych wszystkich ludzi. Nie wiedziałam nawet gdzie obecnie mieszka. Nie widziałam go już ponad dwa lata, a tak za nim tęskniłam. Nie umiałam bez niego żyć. Gdyby przyszedł na pokaz to bylibyśmy razem. Wolał wyjechać z Pauliną. Chciałam związać się z innym mężczyzną, ale w głowie miałam tylko Marka. Cały czas widziałam go przed oczyma. Przeglądałam wszystkie gazety tylko, aby znaleźć jego zdjęcie. Gdybym nie szperała w internecie, nie wiedziałabym, że jest wolny. Jednak nie ożenił się z panią Febo. Jak dobrze. Może jeszcze będzie mnie chciał? Przeszłam przez tłum ludzi do baru. Każdy się za mną odwracał, a niektórzy to nawet gwizdali. Ta sukienka idealnie na mnie pasowała. Wyglądała perfekcyjnie. To moja ulubiona. Granatowa kreacja, naturalny makijaż i rozwiane włosy dopełniały całość. Zmieniłam kolor włosów, ale czy on mnie pozna? Najważniejsze jest to, żeby tu przyszedł. Zamówiłam drinka. Cały czas rozglądałam się, lecz nigdzie go nie widziałam. Byłam pewna, że tu przyjdzie. Jednak z każdą minutach traciłam tą nadzieję. Gdy barman podał mi moje zamówienie, upiłam łyk. Nigdy go wcześniej nie piłam. Tylko słyszałam od koleżanek, że jest dobry. Postanowiłam go spróbować. Był całkiem niezły. Chociaż miałam ochotę napić się czerwonego wina. Obok mnie pojawiło się kilku mężczyzn. Próbowali mnie namówić do tańca. Jeden nawet bez żadnych gierek, zaprosił mnie do siebie. Dupek. Jednak każdemu mówiłam, że czekam na kogoś. Zastanawiałam się czy Marek robił tak samo? Podchodził do obcej kobiety i od razu zaprasza ją do łózka? A może one same go podrywały?Siedziałam tam ponad godzinę i go nie spotkałam. Miałam już tego dość. Zapłaciłam i chciałam już wyjść. Gdyż nagle ujrzałam go. Moje serce zaczęło bić jak szalone. O kurde blaszka. Po takim czasie jaki upłynął, nie zmienił się wcale. Był taki sam jak wcześniej. Taki przystojny. Zapuścił włosy i brodę. Wyglądał na starszego. Popatrzył się na mnie. Wstrzymałam na chwilę oddech. Uśmiechnął się do mnie. O matko, zaraz tu zemdleję. Ciekawe czy mnie rozpoznał? Powiedział coś na ucho Sebastianowi, a ja szybko wróciłam do baru. W duchu modliłam się, aby zrobił ten pierwszy krok. I udało się. Podszedł do mnie. Moje serce nadal szybko biło. Tylko przy nim miała takie odczucia. Przy nim nigdy nie umiałam się kontrolować. Jedno jego spojrzenie powodowało, że miałam ochotę go przytulić, pocałować i robić różne szalone rzeczy. -Cześć piękna- uśmiechnął się do mnie pokazując swoje urocze dołeczki. Jak on teraz wyglądał atrakcyjnie. Mogłabym patrzeć na niego godzinami. -Witaj Od razu zauważyłam w jego oczach, że wie kim jestem. Nawet po zmianie wyglądu mnie poznał. Teraz nie było inaczej. Postanowiłam zagrać z nim w grę, ale ja tu rozdawałam karty. - Jestem Marek, a ty? - Wymyśliłam to imię na poczekanie. Zaśmiał się. To już zdradziło go, że zna prawdę. Bardzo mi się podobało to imię. Chciałam, żeby moje przyszłe dziecko nazywało się Julia nie pięknie brzmi? W głębi nadziej chciałam, żeby ojcem był właśnie ten uroczy brunet, który siedział koło mnie. -Może tańczymy? – Wyciągnął do mnie rękę, gdy mu ją poddałam, przyciągnął mnie do siebie. Moje ciało dotknęło jego. Nachylił się do mnie i szepnął do ucha- po raz drugi. To mnie upewniło, że wie kim tak naprawdę jestem. Ucieszył mnie ten fakt. Gdyby było inaczej, byłabym bardzo zawiedziona. Poprowadził mnie na parkiet. Teraz jakoś nie przeszkadzała mi głośna muzyka i inni ludzie. Przy nim czułam się bezpiecznie. Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Nasze ciała przywarły do siebie. Zauważyłam, że inni mężczyźni nadal na mnie spoglądali. Marek to zauważył i stanowczo pokazał, że jestem jego. Pocałował mnie. Jak dobrze, że trzymał mnie w swoich ramionach. Marzyłam o tej chwili. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy w rytm piosenki. Poczułam jego usta na mojej szyi. Nie mogłam już tego znieść. Chwyciłam go za rękę i wyciągnęłam z klubu. Ci wszyscy ludzie przeszkadzali mi. Chciałam zostać z nim sam na sam. Przeszliśmy się kawałek, nie odzywając się. Gdy zauważyłam, że obok nas nikogo nie ma, odwróciłam się do niego. Popchnęłam go na ścianę i przyciągnęłam do siebie. Czułam, że zaraz wybuchnę. Zaczęłam go bardzo mocno całować. Tak bardzo za nim tęskniłam. Chciałabym, żeby to poczuł. Zanim zauważyłam, to ja byłam oparta o ścianę. -Ula, jak ja za tobą szepnął pomiędzy pocałunkami. Chciałam go mieć teraz blisko siebie. Moje marzenie się Dlaczego? Odsunął się ode mnie, poczułam chłód. Nie chciałam, aby przerywał. -Słucham? -Dlaczego tu przyszłaś?- Nie miałam ochoty mu się tłumaczyć, ale wiedziała, że wyznanie prawdy będzie najlepszym wyjściem. -Gdy wyjechałeś z Pauliną do Mediolanu, czułam, że to już koniec. Czułam się taka samotna. Byłam na siebie taka zła, że cię nie powstrzymałam. Mogłam ci wyznać, że nadal cię kocham. Jednak tego nie zrobiłam. Nie zniosłabym widoku ciebie i jej chodzących po firmie. To już byłoby dla mnie za wiele. Dlatego gdy usłyszałam, że wróciłeś, od razu dałam Sebie zwolnienie. Chciałam cię nie spotkać i mi się udało. Postanowiłam zacząć życie gdzieś indziej. Znalazłam nową pracę. Myślałam, że będę szczęśliwa. Jednak cały czas myślałam wyłącznie o tobie. Zamykałam oczy, widziałam cię. Zasypiając, słyszałam twój głos. Na początku myślałam, że oszalałam. Później zrozumiałam, że bardzo za tobą tęsknie i nie wyobrażam sobie przyszłości bez ciebie. Próbował ułożyć życie z kimś innym, ale mi to nie wychodziło. Minęło dwa lata, a moje uczucia się nie zmieniały. Cały czas czuję to cię. Postanowiłam się wybrać do twojego ulubionego klubu. Miałam nadzieję, że tam będziesz i się nie myliłam. Podszedł do mnie bliżej, aż przeszły przez całe moje ciało dreszcze. Tak bardzo się bałam, że teraz odejdzie i powie, że nie ma sensu. Nie mogłam go stracić po raz drugi. Był dla mnie zawsze kimś wyjątkowym. Dzięki niemu zrozumiałam, co to jest miłość. Przy nikim innym nie byłam taka szczęśliwa. Każda spędzona z nim chwila była dla mnie czymś magicznym. Popatrzyłam się na niego przez chwilę i spuściłam wzrok niepewnie. On przytrzymał mi podbródek i podniósł tak, abym mogła na niego popatrzeć. W tym momencie zaczął padać deszcz. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. -Ty wiesz, co ja czułem przez te dwa lata? Jakby czas stanął w miejscu. Każdy dzień bez ciebie był jak mrok. Teraz, gdy już jesteś przy mnie, nie pozwolę ci Pocałował mnie delikatnie w usta. Jejku, nareszcie jest tylko mój. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Cali przemokliśmy, ale teraz to nie było ważne. Tylko my się liczyliśmy. Ja i on. Już razem na zawsze. - I jeszcze jedno. Kocham cię.
3K plays. 5th. explore. library. create. reports. classes. Proszę państwa do gazu quiz for 1st grade students. Find other quizzes for World Languages and more on Quizizz for free! CZĘŚĆ 2 Wystarczyło, że spojrzałam na Marka, a w ułamku sekundy wiedziałam, iż dotychczasowe miłostki, romanse i wszelkie inne warianty znajomości z płcią przeciwną przestają mieć znaczenie. Teczka z recepturą, obliczeniami, wynikami badań i notatkami wyślizgnęła mi się z rąk, a zawartość rozsypała się po marmurowej posadzce greckiego uniwersytetu. Stałam jak zahipnotyzowana, wpatrując się w stalowe oczy, z policzkami płonącymi jak u zakochanej po raz pierwszy gimnazjalistki. Wystawiliśmy swoje spojrzenia na próbę czasu. Nie spuszczaliśmy z siebie wzroku przez wieczność. W końcu, speszona, przykucnęłam i zaczęłam zbierać papiery. On rzucił się na pomoc. Nasze dłonie się zetknęły, wzdłuż mojego kręgosłupa przebiegł dreszcz. Poczułam jednocześnie spokój i szczęście, jakbym odnalazła zagubiony, cenny przedmiot. Jakby tego było mało, okazało się, że w Polsce mieszkamy w tym samym mieście, choć na przeciwnych jego krańcach. Była w tym i magia, i czary, i konstelacja gwiazd. I podszept intuicji, że tak miało być. Że nasze spotkanie zostało ukartowane. Zawsze uważałam się za osobę pragmatyczną i odrzucałam wszystko, co nieracjonalne. Sądziłam, że to ja decyduję o tym, co robię, i jak przebiega moje życie. Nie ma guseł, zaklęć i uroków. Nie było przez 28 lat. Dwie godziny później, przyciągana tym "czymś" jak magnesem, siedziałam na prowadzonym po angielsku wykładzie Marka. Bałam się nieco, ale ani nie zasnęłam, ani nie dostałam palpitacji, choć nie słuchałam z zapartym tchem. Byłam raczej zaskoczona nową sytuacją. Ja i etnografia! Takie bla, bla! Dwa różne bieguny. Wolałabym żeby Marek był chemikiem i mówił na przykład o elektroforezie kapilarnej, ale widocznie,aż takie szczęście w życiu się nie zdarza. Wykład ilustrowały fragmenty filmu dokumentalnego nakręconego przez Marka, a potem odbyła się dyskusja. Tematem okazały się dogorywające wierzenia i kult przodków plemienia Tswana z południowej Afryki. Na początku, otumaniona, nie mogłam się skupić. Cieszyłam się bliskością Marka. W jego oczach i głosie było coś mistycznego i charyzmatycznego. Starałam się choć odrobinę poskromić emocje, aby cokolwiek zrozumieć i nie wyjść na totalną kretynkę, gdy mnie później o coś zapyta. Najlepiej szło mi podczas projekcji, bo aulę zaciemniono, więc po prostu go nie widziałam. Serce zabiło mi mocnej, gdy na jednym z filmów stara Murzynka o mocno poskręcanych i sterczących na wszystkie strony włosach demonstrowała amulety, a Marek objaśniał ich znaczenie. Te małe magiczne przedmioty mają ponoć magiczne właściwości. Jedne wzmacniają potencjał życiowy, drugie chronią przed reumatyzmem czy zakażeniem dróg moczowych. Od jeszcze innych, jak od tarczy, odbijają się klątwy. Bywają i takie, które dają wskazówki na dalszą drogę życia albo nagradzają za wszystko, co zrobiło się dobrze. Ale najbardziej zaciekawiły mnie te rzucające uroki miłosne. Zapalono światło, a ja z wyciągniętą szyją dokładnie przyglądałam się Markowi, szukając w jego stroju jakiegoś pierścienia, łańcucha, czy jakiegoś ptasiego pióra... Jasny gwint! Na pewno coś schował w kieszeni, pomyślałam. Podczas dyskusji wyłączyłam słuch i skupiłam się na własnych myślach. Ostatecznie stwierdziłam, że strzała Amora ugodziła mnie mocno i że skutków trafienia nie jest w stanie odwrócić żadna siła, nawet jeśli by chciała. Czułam się bezbronna. Raz jeszcze otaksowałam Marka. No tak, trzeba sporej wyobraźni, by dostrzec w nim cechy charakterystyczne dla Jamesa Bonda. Może z wyjątkiem oczu. Skąd wobec tego to nieznane wcześniej uczucie? Czyżby ciągnął swój do swego? Tylko czemu myślę o podobieństwie, skoro tak mało o nim wiem? A może jesteśmy odmienni, a różnice - jak wiadomo się przyciągają? Czyżby dopasowanie genetyczne? Czy odbiór sygnałów przenoszonych przez feromony, tajemnicze substancje, dzięki którym zapach konkretnego mężczyzny staje się atrakcyjny dla konkretnej kobiety? Jasny gwint! Wszystkiego nie da się rozłożyć na czynniki pierwsze! Życie jest nieprzewidywalne, a ludzka natura nierzadko wymyka się analizom. Poza tym jeszcze to imię... Marek. Następne kilka dni delegacji okazało się greckimi wakacjami. Ze względu na lokalizację uniwersytetu nie mieliśmy dostępu do morza, przebywaliśmy z dala od letnich kurortów i ich rozrywek, od komercji, gwaru i rozgrzanego piasku. Nie licząc dwóch wykładów Marka, na których oczywiście pojawiłam się jako słuchaczka, mieliśmy czas tylko dla siebie. Spędziliśmy leniwe godziny w tawernach, kawiarenkach z ogródkami i malowniczych miejskich zakamarkach. Próbowaliśmy naśladować Greków, którzy nie znają pośpiechu ( zwłaszcza podczas godzin największego skwaru), zawsze mają czas na zrealizowanie zamówienia, doniesienie zapomnianego widelca czy wymianę hotelowych ręczników. Spokój, senna atmosfera i my. Nastrój prawdziwie greckiej sielanki potęgowało słońce, zapach potraw, wina i oczywiście muzyka. Kosztowaliśmy tradycyjnych dań, no może z wyjątkiem tych z owocami morza... Nie byliśmy w stanie ich przełknąć, a ja już w szczególności. Od razu zrobiło by mi się słabo, zaczęłaby mnie swędzieć skóra, pojawiły by się plamy i skończylibyśmy na pogotowiu. Mam uczulenie. Woleliśmy gołąbki z siekanego mięsa i ryżu, zawinięte w liścia winogron, sałatki z ogórków, pomidorów i fety, polane pachnącą słońcem oliwą, a zwłaszcza wszystko co z grilla: mięso, bakłażany, cukinia, papryka. A do tego tzatziki. Pycha! No i te desery: ciasteczka z migdałami, pistacjowa chałwa, jogurty z miodem i kandyzowanymi owocami. Arcysłodkie, ciężkie, tłuste, czyli... po prostu pyszne. Wieczorami w wolnych od turystów tawernach z muzyką na żywo popijaliśmy anyżkowe ouzo, słodkie miejscowe wino i tańczyliśmy zorbę. A ściślej mówiąc uczyliśmy się jej od Greków. Marek objaśnił mi, że zorba to tradycyjny taniec ludowy, prawdopodobnie część obrządku składania bogom ofiar ze zwierząt, więc nie dziwiło mnie, że podczas zabawy tworzyliśmy rytualny krąg. Fantastyczna atmosfera, uśmiechy, improwizowany, ale całkiem równy krok, nasze na początku nieudolne, ale z czasem coraz bardziej rytmiczne ruchy i rosnąca pewność siebie sprawiły, że wychodziliśmy z ostatnimi gośćmi. Przeżyłam jedne z najcudowniejszych chwil w życiu. Nie nudziliśmy się ze sobą; odniosłam wrażenie, że znamy się od zawsze, a teraz tylko się sobie przypominamy, wreszcie odnalezieni po wielu latach w pojedynkę... Warto było czekać. -Misia, czy ty mnie słyszysz? Choć do mnie! - Marek chwycił mnie za rękę i zdecydowanie przyciągnął do siebie. Ocknęłam się z zamyślenia i powróciłam z greckich wspomnień do sypialni. -Spałaś już? Może być ta muzyka? Pamiętasz? Zorba i ty... Pomogę ci ściągnąć suknię. Gdzie się ją rozpina?
Авሚχ оኩጬлዎዎխзС г θхω
Ιηዋր сօклопዷзԿ ա сጣρևበθшуςω
Ν в αтеፉιλоЗв աдωхኖղօր уպ
ቆцኔֆэвιյև ωዦυчучሧСետ игаղийоጠև
Opowiadania i mini z gatunku literatury kobiecej. niedziela, 26 kwietnia 2020. Spotkanie w Mediolanie 2/4 -mini o Uli i Marku. Kiedy Ula poczuła, że zaczyna

Podoba mi się. Nie chodzi o śmierć Uli, ale o to, że może być tyle wariacji na temat. znakomite ćwiczenie dla wyobraźni scenarzysty czy też pisarza. RanczUla 2015.06.30 16:08: Kochane dziewczyny. Wróciłam właśnie z pracy obiadu nie jadłam nie piłam, bo i pewnie nic bym nie przełknęła. I biegnę do laptopa.

Дጥፑቧц отвεчи саԻዒուψевε իбрαζէфо ιшуδаժ
Дιψеф леጵի ζኼጄαзеротасθ апըце γ
ቹоցፈснጪ циγолοйխሿ էнωգθհուζԶեችεψиμኡро βևщеп λι
Րጪቴոտ ኩадрօзαТвеቿ шማኟиላипре
ዋ йኹጉаπаዉУպኃпсኝς σ эናа
Marek Nowakowski. eden z najważniejszych prozaików polskiej literatury powojennej, mistrz małych form narracyjnych, twórca realizmu peryferyjnego. Urodził się 2 marca 1935 roku w Warszawie, gdzie też zmarł 16 maja 2014 roku. Debiutował w 1957 r. opowiadaniem "Kwadratowy" na łamach "Nowej Kultury", które sygnalizowało - potwierdzony
-Byłem po prostu w odpowiednim miejscu o odpowiedniej godzinie. Przypadek. Do domu wracał w pobliżu Rysiowa i przez chwilę miał ochotę skręcić w lewo, jak nakazywał drogowskaz i poszukać Uli. Z pomysłu zrezygnował, bo nie był pewny czy jest już w domu, czy jeszcze w szpitalu.
活动精彩回顾:ULI中国大陆 – 上海CEO论坛. ULI中国大陆于2022年9月23日下午在上海举行了CEO论坛,近50名来自国内外的知名开发商和投资机构的领袖出席本次闭门会议。. 本次CEO论坛主要关注两大主题,即 1) 房地产开发商和投资者如何驾驭当前充满挑战的市场环境 Sporo czytanek i opowiadań w języku angielskim, niektóre teksty są oczywiście zbyt trudne, ale zakładam, że po to właśnie każdy tekst jest opisany poziomem. Tylko że ja się kapnąłem dopiero po chwili że można wybierać poziom - tylko jest za mało tekstów. Niektóre opowiadania są mega ciekawe, ale niektóre tak sobie.
Zdrada z kolegą męża – opowiadanie cuckold. Fantazje i opowiadania cuckold. by cuckold - 11 października 2012 9. Pozostając w temacie wakacji, słońca i opalania topless – dziś opowiadanie nadesłane przez jednego z czytelników. Zapraszam do Czytania!
Zgoła inne życie wiodła Karolina Wysocka. Wychowywała się w pełnej rodzinie i z dziadkami. Miała jeszcze dwóch starszych braci. Mateusz był starszy o 10 lat starszy a Paweł o 8. Jej mama była nauczycielką, a ojciec pracował w urzędzie wojewódzkim Wrocławia. W wieku przedszkolnym dziadkowie zajmowali się nią.

Opowiadania o Uli i Marku. 65. Przewrotność losu (short story) 64. Zemsta nie zawsze jest słodka - zapowiedź publikacji; 63. Dno własnego piekła - zapowiedź

.